Logo Cephei
Login: Hasło:
Sobota, 31 Lipca 2010
Strona tytułowaCzytelniaLudzieForumZarejestruj się!
Olancee
Aleksandra Magdalena Ćwikła
Profil
Jest użytkowniczką
Strona internetowa: http://www.lastfm.pl/user/Olancee
Gadu-Gadu: 9169248
Pochodzi z: Warszawa/ Zamość
Dołączyła: 6 Sierpnia 2009
Ostatni raz była: 8 Lipca 2010, 13:08
Wyswietlono 297 razy
Średnia ocena publikacji: +2.25
Ilość ocen: 12
Publikacji: 8
Komentarzy: 7

Komentarze
Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.

Edithe
27 Czerwca 2010, 16:25
eee tam... wchodzą i wychodzą ;)

Edithe
26 Czerwca 2010, 20:23
Podnosisz mnie na duchu. Właśnie przejrzałam zeszyt. O niektórych... hm... wierszach(?) zupełnie zapomniałam. ;) Zaskakuję samą siebie ;)
Jednak z perspektywy czasu wydają mi się... ja wiem jakie... zbyt 'wprost wypowiedziane'...? Brakuje tej poetyczności i tajemniczości, nie umiem tego przyoblec w takie słowa jak bym chciała. Czuję to nie-do-końca.

Znowu nie przeczytałaś! ;( A byłam gotowa pokazać Ci je...

Edithe
21 Czerwca 2010, 10:00
nie wiem czy wogóle będę to publikować, muszę się jeszcze zastanowić. długie to jest i nie chce mnie sie ;) ap. tego nikt nie czyta...

fioletowy-cynamon
6 Sierpnia 2009, 9:55
dziękuję.

O sobie, do innych
"Niewiasta, ust czerwienią znaczona zuchwałą,
Niby żmija na węglach w skrętach prężąc ciało,
Trąc o łoże pierś pełną żądz nieujarzmionych,
Potok słów wylewała piżmem nasyconych:
- «W wilgotnych moich wargach wiedza upojenia;
Umiem w łożu zatopić skrupuły sumienia;
Suszę łzy; krwi stygnącej bić każę goręcej
I starczym ustom uśmiech przywracam dziecięcy -
A kogo do nagości mej dopuszczę łaski,
Zastąpię mu księżyca, gwiazd i słońca blaski!
Bo, mój mędrcze, w pieszczotach ja tak wyćwiczona,
Gdy owijam wybrańca w wężowe ramiona,
Lub do hojnych mych piersi puszczam głodne usta -
I skromna, i rozpustna, i groźna, i pusta -
Że dla mnie za otchłanie takie upieszczenie
Anioły by w niemocy szły na potępienie! »

A kiedy z kości moich wyssała szpik cały,
Ja zaś zwróciłem wreszcie ku niej wzrok omdlały -
Na jej miejscu ujrzałem tuż przy boku swoim
Jakiś bukłak oślizły, napełniony gnojem!
Zamknąłem oczy, lodem przerażenia ścięty;
A gdym otworzył, chcąc sen odegnać przeklęty,
Na chłodnem łożu, zamiast machiny potężnej -

Niespożytej jak morze, nadmiarem krwi prężnej -
Drżały nagie piszczele i czerep śluzawy,
Wydające pisk smętny chorągiewki rdzawej -
Lub szyldu, co w noc zimną na żelaznym pręcie
Na wietrze pojękuje w żałosnym lamencie".

"Przemiany wampira" Charles Baudelaire





 
Publikacje są własnością ich twórców i nie mogą zostać wykorzystane bez ich zgody.

Cephei RSS