![]() |
![]() |
||||||||||
| Czwartek, 9 Września 2010 | |||||||||||
|
|||||||||||
|
O publikacji: Autor: Edithe Kategoria: [Szuflada] Dodano: 25 Stycznia 2010 Ostatnia modyfikacja: 25 Sierpnia 2010 Wyświetlono 52 razy Przeszłość Straszliwa niby koszmar na jawie skrada się za mną jak cień mój własny garbaty cień Rozległa jak stąd na drugi koniec wstydu wlecze się tak zupełnie jak ten wdeptany w podeszwie mych niewyrośniętych wciąż różowych sandałków lęk by ktoś ją zobaczył Zdrapać go nie mogę zdjąć przyciasnych człapaków autoodrazy nie zdejmę Mogę jedynie sprawić by stała się jasność i wtedy ujrzą... A światłość zabije mnie chowaną w ciemności najskrytszych zakamarków swego wnętrza ... Gdyby móc odciąć jak obumarłe pnącza swój dotychczasowy życia bieg odcięłabym Jednak tnąc swój życiorys cofając wciąż czas pozostałabym niemowlęciem do końca Komentarz autora Po wielu przeróbkach, z takim oto rezultatem... Komentarze Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.
jakoś tak mnie nie poruszyło, jedynie ten fragment :
Rozległa jak stąd na drugi koniec wstydu ... to dopiero odległość ;) | |||||||||||