![]() |
![]() |
|||||||||||||
| Niedziela, 5 Września 2010 | ||||||||||||||
|
||||||||||||||
|
O publikacji: Autor: una_vez_mas Kategoria: [Szuflada] Dodano: 4 Czerwca 2009 Ostatnia modyfikacja: 4 Czerwca 2009 Wyświetlono 89 razy Myśli bardziej na listopad niż czerwiec Usiadłszy do pisania pracy robiła wszystko poza zabraniem się do czynu. Oglądała kserówki sprzed lat, ściągała kolejne pliki muzyczne, aż w końcu, tknięta wydarzeniami z ostatnich dni, zaczęła się zastanawiać w jakim wieku powinno się zacząć myśleć o spisaniu testamentu. »"Ostatnia wola" brzmi w jakimś stopniu nieodgadnienie i tajemniczo - pomyślała. I jeszcze kojarzy się z ostatecznością, starością.» Ale przecież nie tylko staruszkowie mają "monopol na umieranie". Kto wie, czy nie coraz częściej stajemy się, często przypadkowymi i niechętnymi, świadkami śmierci ludzi młodych. Samobójstwa, morderstwa, przyczyny naturalne. Ona sama straciła ostatnio kilku znajomych - wypadki, niewydolne serca, przypadki losowe i zdrowotne. A wszyscy ledwie po 20. Jej ciotka, nowa ofiara raka, nie należała może do młodych, ale kto powiedział, że 70-latkowie nadają się w sam raz na łoże śmierci? Ona twierdzi, że starość zaczyna się po osiemdziesiątce. Może to zbytni optymizm, szalona wiara w przesadę, ale i tak się jej trzyma. Praca leży odłogiem, ale ona raczej zastanawia się nad spisaniem "ostatniej woli", niż nad studyjnymi papierami. Zbiera się jednak w sobie i testament zostawia na później, jednak za młoda jest na takie decyzje. Jeszcze nie teraz. »I oby ciotka jeszcze popatrzyła na świat z tej naszej ludzkiej perspektywy», pomyślała, mimo niechęci do matczynej siostry. I jeszcze teraz ten telefon... Komentarze Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.czytając ten tekst nawet nie pomyślałam o materialnym aspekcie testamentu, myślałam, że to oczywiste, o co chodzi..
sama zabieram się do spisania testamentu w najbliższym czasie i nie chodzi mi o przepisywanie komukolwiek rzeczy materialnych (tym bardziej że nie mam ipoda i laptopa jak wypisał taki_jeden ;p), ale o pozostawienie po sobie czegoś znacznie więcej.
Przeczytałam ten tekst jeszcze raz i myślę czy go nie wycofać. Co do samego tematu to owszem, oboje macie rację, bo materialnie nastolatkowie (czy trochę starsi) nie mają czym tak naprawdę zapełniać testamentu, ale jest też ten wymiar metafizyczny... Sama potraktowałabym testament jako próbę rozliczenia się z tymi, których mogę opuścić. Prośba o wybaczenie, pożegnanie, zapewnienie o tym, że mimo złych myśli zawsze się kogoś ceniło i kochało - to by była ta ważna strona.
taki_jeden z tym się zgodzę, ale "testament" to nie tylko rzeczy materialne...
A ja zastanawiam się, co osiemnasto- czy dwudziestolatek może komukolwiek zapisać w tekstamencie? iPoda, laptopa, 600 zł oszczędności?
Przedwczoraj powiesił się mój kolega. Miał 18 lat. On też nie spisał swojej ostatniej woli...
Może to zbieg okoliczności, że ten tekst właśnie teraz został opublikowany. Z perspektywy tego, co czuje w tym momencie, Twoje przemyślenia nie poruszyły mnie. W "testamiecie" i jego pisaniu widzę głębszy sens a tu go nie odnalazłam. Dla mnie to była tylko myśl, która tak jak sto innych, była w głowie i zaraz wyleciała. Przepraszam, może źle zrozumiałam tekst, ale takie jest moje zdanie.
Metatekstowy, po części.
| ||||||||||||||
22 Sierpnia 2009, 12:31