![]() |
![]() |
||||||||||
| Niedziela, 5 Września 2010 | |||||||||||
|
|||||||||||
|
O publikacji: Autor: _ona_nikt Kategoria: [Szuflada] Dodano: 5 Maja 2009 Ostatnia modyfikacja: 5 Maja 2009 Wyświetlono 117 razy Moje narodzenie Codziennie rano się rodzę Na ten dziwny świat przychodzę Patrząc na niego ze zdziwieniem Z lekkim zimnym przetraszeniem Lecz nagle pojawia się poranek Zagląda do wszstkich furt i bramek Budzi mnie swym oddechem Swoim promiennym uśmiechem I przychodzę na świat niczym chłodna rosa Osidam na kwiatkach fioletowego wrzosa Rosnącego na ścieżce pozarastanej Dawno przez wszstkich zapomnianej Potem znikam w południe świetliste Gdy na niebie płyną obłoki kuliste Pochłania mnie sucha ziemia Dobiega kres mego istnienia I tak jest dnia każdgo Takie są poranki życia mego Pojawiam sie w tym co niedostrzegalne w tym co najbardziej marne Być może ktoś, kiedyś mnie odnajdzie Na małym kwiatku kropelkę rosy znajdzie I wtedy pomyśli że to ja Narodziłam się właśnie tego dnia Komentarz autora Komentarze Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.
I 2 literówki
Zagląda do wszstkich furt i bramek Osidam na kwiatkach fioletowego wrzosa No no, mamy tutaj jakiś powiew zagubionej duszyczki :) Wiersz ładny, ale rzeczywiście rymy częstochowskie niepotrzebne.
Cytat Osidam na kwiatkach fioletowego wrzosa śliczne myśli... spłaszczone częstochowskimi rymami niepotrzebnie ;] ale jednak śliczne.
W paru miejscach rymy zdają się być wymuszone. Również gdzieniegdzie rytm wiersza załamuje się i nie wiadomo, gdzie miałaby się znajdować cezura. Nieco nielogicznych niekonsekwencji:
"Patrząc na niego ze zdziwieniem Z lekkim zimnym przetraszeniem" - czemu zdziwienie i przestraszenie, skoro przychodzisz na świat codziennie i czynność ta, jak i towarzyszący jej każdorazowo widok owego świata są przez swoją powtarzalność już znane i nie powinny wywoływać wspomnianych odczuć? Nota bene, "dziwny" świat oraz "ze zdziwieniem" - za dużo tej dziwności na raz, można by zastąpić jedno lub drugie innym słowem. Dlaczego poranek pojawia się nagle i skąd to lecz, mianowicie co przeciwstawia? "...furt i bramek" - wymuszony rym do "poranek". Bramki albo na boisku, albo np. na lotnisku. "...chłodna rosa" - wymuszony rym do "wrzosa". Chyba zresztą dopełniacz brzmi "wrzosu", analogicznie jak "stos - stosu, trzos - trzosu", itp. Nie jestem pewien, czy dziś już dwie wersje nie są dopuszczalne. "Potem znikam w południe świetliste Potem znikam w południe świetliste Gdy na niebie płyną obłoki kuliste Pochłania mnie sucha ziemia Dobiega kres mego istnienia" - ładny wers, dobrze brzmi, podoba mi się. "Pojawiam sie w tym co niedostrzegalne" - za długo moim zdaniem. "...mnie odnajdzie" - wymuszony rym do "znajdzie", no i dwa słowa o identycznym znaczeniu, niedobrze. Brakuje mi trochę wizji Ciebie wieczorem, bo mamy poranek, południe i nagle znikasz. Czuć pewien brak dopełnienia, no chyba że ma to oznaczać koniec tego jednodniowego życia na tym, co starożytni Grecy określali słowem "akme", czyli moment najwyższego stopnia rozwoju sił fizycznych i duchowych. Bardzo to jednak optymistyczna i utopijna wizja. | |||||||||||
to mi bardzo pomaga