![]() |
![]() |
||||||||||
| Niedziela, 5 Września 2010 | |||||||||||
|
|||||||||||
|
O publikacji: Autor: Dracon Kategoria: Opowiadanie Dodano: 4 Stycznia 2009 Ostatnia modyfikacja: 4 Stycznia 2009 Wyświetlono 76 razy Średnia ocena: +2 Ilość ocen: 1 Understanding Please, don`t hate me Dzieciństwo - Kocham cię, braciszku. – mówi szeptem, do siebie, nie do niego, do swojego odbicia w lustrze, które przecież wygląda tak samo, jak jego brat. Nie odpowiada mu, ale jemu to nie przeszkadza. Gdyby tu był też by mu nie odpowiedział, a jednak on wiedział, że brat też go kocha. Przecież mieli tylko siebie. Dotyka dłonią lustra, jakby dotykał jego dłoni, jego włosów, jego twarzy. Po chwili cofa ją, przerażony. Lat 12 Spoglądają w swoje czarne oczy, chcąc porozumieć się bez słów. Już dawno przekonali się o tym, że to potrafią, wierząc, że tylko im jest to dane. Siedzą naprzeciwko siebie. W jego wzroku widzi pustkę, ciemną otchłań i pojmuje, że jego oczy są takie same. A jednak inne. Po chwili brat uśmiecha się do niego, podnosi się z ziemi i zaczyna uciekać. On zna tą zabawę. Czasem zajmuje im pół dnia ganianie po domu, do chwili, aż go nie złapie, nie dotknie, nie przestraszy się własnej reakcji i zlękniony nie spędzi w swoim pokoju najbliższych godzin. Lat 13 Gdy są starsi, dochodzą do wniosku, że w domu jest za mało miejsca, i spędzają czas do późnych godzin na podwórku. Bawią się sami. Dla innych dzieci są zbyt dziwni, zbyt inni, zbyt podobni. Ale im to nie przeszkadza. W tym dniu przyrzekają sobie, że zawsze będą razem, mimo wszystko, nikt ich nie rozdzieli, nie spodziewając się, że ta obietnica jest wyrokiem, końcem, nierzeczywistością. Uśmiechają się do siebie, a potem znów zrywa się z ziemi i zaczyna uciekać. Po chwili jednak przewraca się. Brat podbiega do niego, klęka chcąc obejrzeć stłuczone kolano. I naśladując matkę całuje zranione miejsce, żeby nie bolało. Dreszcz roznosi się jednocześnie po obu ciałach. Lat 15 W dniu urodzin mają zwyczaj zaszywania się gdzieś w samotności i dawania sobie prezentów. Nikt ich wtedy nie widzi, a oni pielęgnują ten dzień i tą chwilę jakby miała być ostatnia, jakby od niej zależało braterstwo, i powoli robi się to dla nich tradycją. Tak samo jest w tym roku. O świcie puka do pokoju brata i nie czekając na odpowiedź wchodzi po cichu, chociaż wie, że on i tak nie śpi. Rzuca się na łóżko, zrywa z brata kołdrę i zaczyna wojnę na poduszki. Prezent spada z hukiem na podłogę, ale nie zwracają na to uwagi. Bitwa jest ważnym elementem dnia. A gdy cały pokój jest już w pierzu, zdyszani przestają się bić, otwierają prezenty, składają sobie życzenia, odnawiają przysięgę i rozmawiają. Przez te wszystkie lata nauczył się panować nad emocjami, gdy znajdował się w pobliżu brata. Kładzie mu dłoń na ramieniu i patrzy prosto w oczy. Teraz nie widzi już pustki w jego oczach. Widzi to, co w swoich, gdy patrzy w lustro godzinami i widzi jego odbicie. Jest szczęśliwy. Zaraz jednak ogarnia go smutek. Bo to złe, zakazane, niedozwolone. A w głowie dźwięczy mu pytanie, czy to źle kochać własnego brata? Brat widzi jego przygnębienie i chce, by minęło. Chwyta go za podbródek i przysuwa jego twarz do swojej powoli, żeby go nie przestraszyć. Ich usta spotykają się, jednak oboje są przerażeni. Wybiega z pokoju i trzaska drzwiami. Przez tygodnie nie wychodzi z pokoju, nie chce nikogo widzieć. Woli płakać. Przerażona matka postanawia zabrać go do specjalisty, nie wie, co robić, jest coraz gorzej, po nocach słychać jego szloch, matka nie wie jak mu pomóc. Drugi syn też zamknął się w sobie, do tego stopnia, że gdy pewnego dnia schodzi na dół, matka widzi spakowane walizki. A gdy brat orientuje się, że wyjechał bez pożegnania, czuje się jeszcze gorzej, wszystko powraca ze zdwojoną siłą. Lat 20 Od tamtego czasu nie widzieli się ani razu. Niby wszystko się układa, ale dziś wolałby, żeby brat był z nim. W dzień jego ślubu. Nawiedzają go myśli. Sentymentalizmy, tęsknota za przeszłością, strach przed przyszłością... ale najważniejsza z tego to ta cholerna tęsknota. Mimo woli myśli o Nim. Wspomina dawne chwile, spędzone razem... te, których być nie powinno, dlatego też próbował je wymazać ze swojej pamięci raz na zawsze. Ale prawda jest taka, że myśli o nich codziennie. Gdy kładzie się wieczorami do łóżka, przymyka powieki i zamiast widzieć w marzeniach swoją przyszłą żonę, wybrankę - widzi jego. Ten uśmiech, uradowane oczy i rząd białych zębów... Chwile, gdy śmiał się razem z nim i jak się wygłupiali, ciesząc się dziecinnymi drobnostkami w życiu. Brakuje mu tej swobody, bezmyślności, tych spontanicznych decyzji i szaleństw. Przy nim nigdy się nie nudził. Jednak to tylko przeszłość. Ta upchnięta do kategorii 'zła, okrutna, zakazana, DO ZAPOMNIENIA'. Słyszy jakiś hałas za plecami i odwraca się. Przez chwilę go nie poznaje. - Słyszałem, że się żenisz – głos ma nadal taki sam, miękki, jakby przeznaczony tylko dla niego. Serce zaczyna bić szybciej a on stoi bez ruchu, sztywno. Uśmiecha się delikatnie. Zaciska pięści. Po co? Po co tu przyszedł? Czy nie przysporzył mu już wystarczającej ilości problemów, nawiedzając dzień w dzień w jego przeklętych myślach?! Nagle czuje na sobie jego dotyk. Wokół rozsiewa się takie ciepło i ten znajomy zapach, za którym się tak stęsknił... Stoi za nim i gładzi dłonią jego ramię. A on się nie broni, bo czy to nie było to, o co cały czas tak prosił? - Nigdy nie przestałem cię kochać – spuszcza wzrok. 5 lat. 5 długich lat. Za chwilę wraca do rzeczywistości i przypomina sobie, że się żeni. Że w jego nowym życiu nie ma już miejsca dla przeszłości. Całuje go po raz ostatni i wychodzi z pomieszczenia, żeby się nie rozmyślić. Chce być szczęśliwy z żoną. Nawet jeśli kocha kogoś innego. Komentarze Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.Chwilowo mogę Cię uraczyć jedynie moim przekładem epigramów Platona, Meleagra, bądź tez Simonidesa ;) Nad Platonem się zastanawiam, czy nie umieścić jego twórczości na Cephei, gdyż primum: dionizyjskie, deinde: pikantne, bo o miłości do chłopca i o pijaństwie.
To tak, jak ja nie mogę zabrać się za zapowiedź tego, co ma być po "Bacchanalia" Ze względu na tematykę.
ale czekam na coś jeszcze nowszego:)
Understanding to jednak nadal nie jest to, o co mi chodzi i co mam w glowie. Ale za każdym razem jak siadam do pisania, to nie umiem tego przelać na papier
Pojawił się mój przekład :) No i w dalszym ciągu czekam na opinię z Twojej strony odnośnie "Bacchanaliów", ze szczególnym uwzględnieniem rozdziałów 9 i 10.
dzięki za wskazanie błędów - oczywiście masz rację, już poprawione:)
czekam nadal na coś twojego...
Twój tekst porusza temat, który dla wielu stanowi tabu. A to istnieje. Jest parę zgrzytów:
Lat 13 "Gdy są więksi" Według mnie poprawniej jest "gdy są starsi" "Dreszcz roznosi się jednocześnie w obu ciałach" PO obu ciałach, wszak "dreszcze chodzą mi po plecach" Poza nimi naprawdę dobrze mi się to czytało. Podoba mi się. Plusem jest także to, że w swojej twórczości nie boisz się podjąć się opisywania tematów ciężkich, a do tego ubierasz to w zgrabne formy. | |||||||||||
4 Stycznia 2009, 21:15