![]() |
![]() |
||||||||||
| Czwartek, 9 Września 2010 | |||||||||||
|
|||||||||||
|
O publikacji: Autor: Blueberry-Lady Kategoria: Impresja Dodano: 5 Maja 2007 Ostatnia modyfikacja: 5 Maja 2007 Wyświetlono 276 razy Średnia ocena: +1.67 Ilość ocen: 3 Dodano do ulubionych 1 raz: Elizabeth Panna Jagoda i Blaszany Kot "Pocałunki sa tym, co zostało z języka raju" Ciasto piekło się w piecu. Nie widziała tego, ale czuła skwierczący zapach przenikający z Królestwa Gospodyni Adelajdy. Leżała w rozpostartej nad trawą pajęczynowatej chmurze kołysana leniwie chłodnym monologiem wiatru. Półprzymknięte powieki kryły miedziane monety oczu wpatrzone w szaro-burą smugę na szczycie pałacyku. Kot na blaszanym dachu ganiał motyle jej myśli i raz po raz wyręczał ją w obowiązku odtrącania jednych, bądź przypatrywania się drugim. Senna, ciężka… Niezbyt przytomna poczuła jak cos płonie ogniem malinowym. Chruśniak! Nie wiedziała, co czynić. Zeskoczyła z pajęczyny i bosymi stopami przemierzała kałuże trawy. Biegła co tchu, biegła co sił. Dobiegła… i oczom nie wierzyła. Wszystko spłonęło. Było tylko smętnym popielatym szkieletem naciągniętym na kanwy wspomnień. Dlaczego? Spojrzała na Dąb w oddali, teraz dobrze widoczny. Przeszła cmentarz brocząc w jeszcze gorącym dywanie szarości. Przysiadła na skarpie na granicy świata Jej i Jego. Wilków nie było. Spały? Ale nie śpią nigdy… Patrzyła na Dąb. Patrzyła i na niego. I na jakąś Nią. Siedziała na wyprawionych skórach. Więc spały. Spały snem wiecznym. Widziała ich plecy. Wpatrzeni w dal zdawali się nie słyszeć jej pytającego oddechu, który szukał odpowiedzi na to, co stało się z malinowym rajem. Zamknęła oczy i uleciała motylem myśli przed ich twarze. Znalazła miejsce w kępie trawy. Widziała już wszystko. Wiedziała już wszystko. Pani w Czarnym Aksamicie z Kolią Łez Ziemi. Rozmawiał z nią. Rozmawiał z nią językiem raju. Nie! Nie wolno! Czarna Pani miała szare stopy. Popiół. To ona spaliła maliny, to ona spaliła… Nas. Jak możesz?! Przecież tak Cię raniła, zabiła Twoje wilki, spaliła nasz chruśniak… myśl wróciła na drętwych skrzydłach miedzy loki Panny Jagody. Wstałam. Nie będę siedzieć tu, gdzie się urodziłam i za razu umarłam. Tylko jeszcze przeciągnęłam dłonią po chropowatym wspomnieniu skóry Dębu. Ostatnie spojrzenie. Po co to robiłam? Niesiesz ją na rękach do Wnętrza. Mi nigdy nie pozwoliłeś. Ale cóż. Ona Wielka Pani w czarnych aksamitach z diamentami aż po skraj talii, ja Panna Jagoda w białych koronkach halki ze złotym krzyżykiem o sercu diamentowym na szyi. Nie ma porównania, tak? Ucieknę. Wyjadę. Odlecę gdzieś na skrzydłach samotności. Przebiegnę ten cmentarz malinowy ja najszybciej się da. Nie przebiegnę. Wpadłam do grobu. Z rozkołysanej chmury zrzucił mnie on. Szaro-bury pan wieżyczki. Spojrzał na mnie zielonymi oczyma Wyroczni. Zjadł motyle. Wszystkie. Bo czułam się lekko, bez zmartwień. Zaśpiewał po swojemu i przeniósł zieleń wieszcza w kierunku Dębu. Spojrzałam i ja swym miedzianym wzrokiem. Stał tam. I rósł. Z malinowym chruśniakiem. Blaszany Kocie, zabierz i ten zły sen… Komentarz autora Czasem człowiek śni byle co. Czasem śni mu się własny strach... Komentarze Będąc niezalogowanym nie możesz dodać komentarza.
ojej.
*_*
Bajkowo-groteskowe. i słodko-malinowe na dodatek. Mniam.
Przeczytałam na trzeźwo. Jakoś tak ciepło mi się zrobiło na początku, potem coraz chłodniej :) Nastrój zbudowany nieźle. Przyjemnie się czyta
małe-duże cuda
...a czasem ucieka w sen od strachu.
Twoja impresja powinna być czytana w czasie, kiedy stan umysłu jest odpowiednio nastawiony na myślenie... Czasem za duzo metafor - rzuciło mi się to zwłaszcza na początku. A ja kocham przecież metafory! Może to po prostu efekt niewyspania i dennego nastroju... Ogólnie wrażenia pozytywne, ale muszę to jeszcze raz przeczytać na trzeźwo. Lekko i polotem, czasem zbyt... Literówki Podoba mi się malinowy cmentarz :) W mojej wyobraźni Twoja impresja wygląda bardzo pociągająco...:) | |||||||||||